Last Train Home

•September 5, 2009 • 4 Comments

Wsiadasz, siadasz, odkładasz bagaż.

Wygodnie rozsiadasz się w swoim siedzeniu, zarezerwowanym, wcześniej wybranym, wygodnym. Twoja głowa opada na oparcie a ty czekasz aż pociąg ruszy.
Para, dzwonek, gwizdek. Wagon zaczyna delikatnie kołysać, po woli, spokojnie. Peron znika zza okien, tory prowadzą do przodu.
Miarowe stukotanie, w jego rytm kołysanie, rytmicznie uspokajające, usypiające.

Drzewo, dom, las, niebo.

Pociąg mknie przed siebie bez zatrzymania. Mija wsie, miasta i pola. Żadna stacja go nie spowalnia, żadne miasto nie kusi. Mknie do przodu. Mija lasy, parki i mosty. Wsiadasz? Wysiadasz? Nie, na pewno nie tutaj – tu nie przystajemy. Jedziemy. Szybko, szybciej, dalej. Poczekasz na swoją stacje jeszcze trochę. A teraz usiądź wygodnie, rozprostuj nogi i popatrz za okno. Spójrz jak za szybą przemija las, drzewa, pola. Popatrz jak ci ludzie czekają na swój pociąg, który nie nadjeżdża. Popatrz jak świat się rozpływa, rozmywa i znika. W mgnieniu oka, w uderzeniu serca, w szybkim oddechu.

Drzewo, las, drzewo.

Oczy zmęczone. Powieki ciężkie opadają. Ostatkiem woli zmuszasz się, żeby patrzeć za okno, poczytać gazetę, pooglądać obrazki. Poddajesz się, zasypiasz.
Patrzysz na tęczę nad twoją głową, rozglądasz się w koło. Słońce przyjemnie grzeje a ty się śmiejesz. Cieszysz się z jasnych kolorów, z ciepła, z piękna. Zamykasz oczy i tańczysz, śpiewasz, dotykasz. Rozglądasz się w koło. Pod drzewem stoi zegar. Stary, drewniany, posępny. Sekunda, sekunda sekunda za sekundą mija czas. Twój czas.

Stuk, Stuk, Stuk.

Pociąg rytmicznie wybija uderzenia twojego serca, miarowo kołysze w rytm oddechu. Za oknem drzewa, lasy, miasta, wsie. Mijamy stacje, następną, kolejną. Nie zatrzymujemy się. Nie mamy czasu.

Stuk, stuk, stuk.

Uwielbiam pociągi, uwielbiam podróżować – mam wtedy wrażenie, że dokądś zmierzam, że mam jakiś cel.
A potem wysiadam. I co dalej?

“The Long Journey” by kantellis

Reality update

•August 9, 2009 • 4 Comments

To pewne, że życie stawia przed nami wiele pytań i zagadnień do rozwiązania. I właśnie dzisiaj w mojej pokrętnej i skomplikowanej główce pojawiło się kolejne.
Krótka historyjka w roli wprowadzenia, abyście dokładniej zrozumieli o co mi chodzi.
Piękny jesienny wieczór, ciepły i przyjemny. Wesołe rozmowy, śmiech i dobra atmosfera. Spotykają się dwie osoby i poznają się nawzajem na drodze sympatycznej wymiany zdań i niewinnych żartów. Proces zapoznawczy przeciąga się do granic przyzwoitości i równie miło jak się zaczął, kończy się wymianą namiarów. Niestety do następnych spotkań obserwowanych osób nie dochodzi, jednakże rozmowy rozpoczęte tego niesamowitego wieczoru mają swój ciąg dalszy w postaci nieregularnych i przypadkowych dialogów prowadzonych na drodze wirtualnej. I nagle, nie wiadomo kiedy i dlaczego, kontakt się urywa. Cisza na łączach, pustka w skrzynkach.
Jest to jedna z wielu podobnych historii, których zdarzamy się być uczestnikami w naszych krótkich życiach. I jak one wszystkie, budzi w nas zawsze pytania “dlaczego?”.
Dni mijają i z czasem zapominamy o tych wydarzeniach, zamykamy je dobrze w kartach tego, co już było i nie wróci. Rozpoczynamy nowe historie, dłuższe i krótsze. Jednakże w pewnym momencie, któregoś pięknego dnia, dociera do nas wiadomość. Rewelacja. Plotka. Nowinka. I w jednym momencie przypominamy sobie dawno zakopaną część naszej pamięci i wszystko układa się w całość.
Dlaczego tak jest, że ludzie wchodząc w związek mniej lub bardziej trwały zapominają o innych znajomych? Dlaczego, będąc z kimś wybranym, porzucamy co nam psuje ideał? Dlaczego zapominamy o całym świecie na około, o obietnicach i nadziejach? Dlaczego przy zetknięciu ze wspomnieniem zachowujemy się, jakby nic się nie wydarzyło? Dlaczego pomimo dźwięcznego głosu rozsądku czujemy zazdrość? Dlaczego nas to w ogóle rusza?